Loading...

Mittelscharfer Senf, średnio:ostra musztarda z Ratyzbony – recenzja

Nazwa: Mittelscharfer Senf – Średnio ostra musztarda
Producent: Händlmaier
Skład: woda, nasiona gorczycy, ocet spirytusowy, sól kuchenna, cukier, przyprawy, estragon
Adres: www.haendlmaier.de

Historia

Niemcy to w musztardach kraj ogromny, bogaty, nietuzinkowy i rozmaity. Germania to kraj kiełbasek, wurstów, bratwurstów, serdelków, frankfurterek i parówek. Produkują, kupują i jedzą tysiące rodzajów musztard, do każdego rodzaju mięsa czy wędliny – inną. Golonka, żeberka, antrykot, wołowina, wieprzowina, cielęcina, kurczakowina, do każdego wina… I każdy land to inna historia i inne smaki. W Niemczech jest chyba najwięcej w Europie manufaktur, wiatraków, muzeów i miejsc produkcji musztardy w Europie. „Chyba” jest tu słowem / kluczem, bo piszę to bez wiedzy, tylko z przeczuciem.

Czy jest coś w Bawarii poza Lewandowskim? I zamkiem Neuchwanstein?

Bawaria to nie tylko Monachium z ich Bayernem, naszym Robertem i cała piwną nomenklaturą. To również Regensburg (zwany po naszemu Ratyzboną), wspaniałe, bardzo stare miasto, założone przez Rzymian (tak, tak, ponad 2000 lat historii), będące przed laty potężnym grodem nad rzeką Regen i pierwszą stolicą Bawarii. Znane wielu z powodu słynnej gotyckiej katedry. Miasto spadło w rankingach wielkości do miasta powiatowego, ale wciąż Altstadt zachwyca wspaniałą architekturą. Mieli to szczęście, że nie przejechał się po Ratyzbonie walec niemieckiego nazizmu, czy sowieckiego komunizmu. To miasto nie ucierpiało tak bardzo jak chociażby mój Wrocław. Niedaleko, w Schierling jest inny, ciekawy producent musztardy – Rudolf Moser, którego też zamierzam przedstawić, a który chyba nie ma nic wspólnego z aktorem i perkusistą niemieckiej grupy Einsturzende Neubauten 🙂

Jest o czym pisać, jest co zwiedzać i jest co jeść.

Händlmaier to rodzinna firma, którą ponad 100 lat temu małżeństwo Händlmaierów założyło na jednej z głównych regensburskich ulic. Niecałe 200 metrów od katedry. Mieli oczywiście sklep mięsny, mąż to był pokaźnej figury niemiecki rzeźnik, co samo w sobie już napawa każdego Polaka strachem… No prawie każdego. A może lubił kanarki? Lubił malować pejzaże? Nie jadł mięsa?

Żona, postać chyba istotniejsza dla tej rodziny, postanowiła zrobić domowy sos do produkowanych przez męża kiełbasek, licząc na swoją (i babek, ciotek, matek, sióstr, sąsiadek i znajomych kobiet) intuicję. Jakże to typowe dla tamtych czasów, dla rodzinnych firm i kobiecych zdolności. Sto lat później niewiele się zmieniło.

I tak po latach firma się rozrosła do całkiem dużych rozmiarów, sklepy mięsne córka pani Händlmaierowej sprzedała, a sklep z musztardą wciąż oferuje gorczycowe przysmaki. Będąc w Regensburgu koniecznie go odwiedźcie (Hinter der Grieb 2, 93047 Regensburg). Pobudowali fabrykę, rozwinęli sprzedaż nie tylko na Niemcy, zatrudnili handlowców i marketingowców (wejdźcie na stronę i zobaczcie jak ciekawie można reklamować musztardę!). No i jak na razie nie sprzedali się jakimś finansistom z globalnych korporacji, które zawsze i wszędzie unifikują, optymalizują, restrukturyzują i harmonizują: produkcję, ludzi, fabryki i towary, maksymalizują zyski i monetyzują wartości. Szacunek dla Händlmaier, ale także szacunek dla Niemców, że takie produkty kupują, nie patrząc jedynie na cenę.


Ta musztarda zaskakuje smakiem, zupełnie innym niż popularne inne marki niemieckich sosów, a przecież skład ma właściwie identyczny jak choćby musztardy wielkiego bawarskiego producenta – Develeya. O nim oczywiście można dużo pisać, bo to jest czołowy europejski potentat, który w Polsce jest dobrze znany, niestety nie od tej lepszej strony. Mają wielkie portfolio, wspaniała historię, a u nas bawią się solidnie przy małych wymaganiach polskiego konsumenta, wciskając najczęściej gorczycowy erzac.

Mittelscharfer idealnie pasuje do ciemnych kiełbasek, bratwurstów i innych niemieckich wynalazków, ale także naszych kiełbas podwawelskich i śląskich. Właściwie ta musztarda jest tych wędlin dopełnieniem i kwintesencją ich smaku. Nie wiem i nie chcę wiedzieć z czego to wynika i gdzie jest historia unikalnego smaku, który po prostu jest bardzo odmienny. Wiem, że powinienem ich w Polsce sprzedawać i reklamować jako idealna musztarda do grilla. Z tą „średnią ostrością” to oczywiście jak zwykłe przesadzają. Być może to ja jestem fanem mocnych wrażeń i mocnych odczuć, ale tu jest tak ostro (żeby nie obrazić marketingowca z tej firmy), jak ostry może być seks 60 latków po 40 latach małżeństwa… blado.
Trochę, ale tylko trochę przypomina szwajcarski smak popularnej musztardy Thomy. Co najciekawsze, to nie jest główna historyczna musztarda z tej rodzinnej firmy, bo zaczynali od słodkiej, ręcznie robionej, z ciemnej gorczycy – Hausmachersenf, która w Bawarii była kiedyś nowością, a teraz jest charakterystyczna dla alpejskich smaków. I niedawno gościła dumnie w paczce z kiełbaskami w Lidlu. „Domowa” znaczy słodka, ciemna, średnio mielona gorczyca, z octem i przyprawami. To nie jest coś, co mnie podnieca jakoś szczególnie, ale Niemcy nie wyobrażają sobie białych kiełbasek bez piwa pszenicznego i bawarskich musztard.

Kolor

Wynika z wysokiej jakości komponentów, musztardowy i lekko żółtawy.

Konsystencja

Mocno zmielona gorczyca, lepka konsystencja, fajnie spada z drewnianej łyżeczki, nie wytrąca octu po dwóch tygodniach w lodówce.

Opakowanie

Udziwniony, mały słoiczek, węższy na dole. Ale przez to może też opatentowany. Mają ją oczywiście również w formie tubki, a dla gastronomii plastikowego pudełka.

Etykieta

Rodzinna, prawie jak plakat rodziny Radia Maryja. Dobra forma, jeśli mają ją kupić gospodynie domowe, męskie pomoce zapracowanych kobiet, sobotni bywalcy sklepów wielkopowierzchniowych, czy fani starej formy. Kolorystyka trafna i charakterystyczna dla niemieckich sosów z gorczycy.

Cena

Niestety ale nie zapisałem, rachunek z marketu wyrzuciłem, ale pewnie około 2 Euro.

Podsumowanie

To nie jest ręczna robótka, to nie są noce spędzone na ubijaniu piany, mieleniu gorczycy i dodawaniu przypraw, to duża, spożywcza fabryka. Jednak faktycznie mają doskonałej jakości komponenty, bo całość zaskakuje wyjątkowym smakiem. No i ten sieciowy marketing: wiekowa, piękna blondyna, która zatapia kiełbaskę w musztardzie Mittelsenf, babcia z ekspresją jedząca hotdoga z chrzanem, bawarski chłopek z ketchupem, hipster z sosem BBQ, kapitalne pomysły i wyrafinowana sztuka reklamowania sosu, to robi na mnie mocne wrażenie. Mittelscharfer to pozycja obowiązkowa dla każdego fana zwykłej, codziennej musztardy. Będąc w Niemczech koniecznie jej spróbujcie. Na pewno nie pożałujecie.

Ocena:4/6